Pkp rewolucja, chyba żarty

26 10 2009

Czy ktoś mi uwierzy jak napisze, że dalekobieżne pociągi są obsługiwane przez zwykle miejskie. Każdy wie jak się nimi jeździ, jaki generują hałas i jak telelepie:( skandal. 350 km w takim pociągu? koszmar:( kto dostał wagony przedziałowe? IC :) tak oni wiekszsc zabrała. A raczej dostała:) chaos, chore myślenie i hałas:( tak teraz wygląda nasze pkp. Z pociągu napisał mariusz. Jedeny plus, że czuje się trochę jak bydło i przeżycia nigdzie takich nie będziecie mieli:) jedyne w swoim rodzaju, doznania:) i te otwierające się drzwi:( i to jest kolej, może wagony do bydła wykorzystają? dodadza ławki drewniane i stoliki i będzie dobrze, przecież na być tani,. O jakość nikt nie pyta, a szkoda- bo to koszar:(





nowy nagłówek…

24 10 2009

Dziś  postanowiłem zrobić nowy nagłówek :) z którym walczyłem godzinę, nie jestem biegły w grafice wektorowej :(

Ale mam nadzieję, że jest lepszy niż poprzedni, choć bardziej chodziło by mi, o trochę przerobienie starego…
no ale wyszło to co widać :)

a dla porównania daje poprzedni nagłówek…
cropped-obraz-8841.jpg

—————





rewolucja w PKP, okiem szarego człowieka…

24 10 2009

Nie dawno, usłyszałem o rewolucji na kolei. Wprowadzeniu Tanich koleji, czy przewozów. Czy będzie lepiej – Wątpię :(

Dlaczego?

Bo teraz będzie, “tania kolej” i “inter city”. Czy coś więcej, może jakiś prywatny przewoźnik, ale czy kolej nie będzie wypuszczała najpierw siebie, a później innych.

Obecnie, jest intercity, pospieszny i normalny. Cena wiadomo: IC – bardzo drogo, pospieszny – średnio, normalny – tanio. Jaka jest różnica: IC – pędzi i zatrzymuje się na nie wszystkich stacjach, pospieszny – zatrzymuje się na większych stacjach, normalny – zatrzymuje się na każdej. Tak było :)

Obecnie będzie tak że likwidowany jest pospieszny, więc zostaje IC i tanie koleje. Tylko chwila, chwila… jeśli tak, to znaczy że połączenia, które były kiedyś obsługiwane przez pośpieszne pociągi, przejmie IC, a to oznacza usunięcie ich z kursów normalnych pociągów. No bo jak to rozumieć?? Że pociągi normalne przejmą pospieszne, no ale skąd ja będę wiedział: czy ten pociąg zatrzymuje się na wszystkich stacjach, czy na tych większych? Właśnie i logicznie rzecz biorąc, to co było dobre i nadal jest, zostało zabrane.

Nie rozumiem zarządu pkp z tą rewolucją, bo jeśli coś jest dobre, to dlaczego robią wszystko, aby było gorzej.
Moim zdaniem nastanie chaos :(
Bo kupując bilet, mam do wyboru, bardzo drogie, albo nie bardzo tanie. I teraz, nie wiem o przystankach, nie wiem o czasie, nie wiem nic. Bo nazwa jest jedna.
Czy nie jest to chore :(

Cena biletów…

Też zastanawia nazwa: tanie koleje… BO MOIM ZDANIEM NIE BĘDĄ TANIE :(
Dlaczego tak sadze?

To jak z innymi produktami. Kupujesz jeden litr soku, płacisz np. 3,6, ale kupując 2 litry tego soku, nie zapłacisz 7,2 ale 5. Tak samo z reklamami tabletek, większa ilość >> mniejsza cena. I tak mamy wszędzie i prawie ze wszystkim.
Tak, i tu jest problem, że IC jest drogie, nawet bardzo drogie dla normalnego zjadacza chleba. Biznesmen zarabia tyle że zapłacenie sobie za taki pociąg wciągnie w koszty, lub jest w stanie zapłacić, ale ja lub taki student, lub emeryt??

Dlatego, to co nazywa pkp: tanie, musi równać do IC, a nie IC do taniochy, co powoduje to, że nie ma ulg, nie ma połączeń dalekobieżnych tanich, nie ma wygody, prostoty i klarowności: że to jest to i wszystko wiadomo. Pkp zrobiło, moim zdaniem, największy błąd, strzeliło sobie w stopę, bo co wybierze człowiek, tanie przewozy, gdzie nie wie tak naprawdę nic, jeśli nie ma internetu, czy drogie IC. Powiem szczerze, chce zobaczyć to wszystko na święta i będzie wszystko wiadomo, jak związki zaczną strajk, bo pkp zrypało sprawę :(

Bo z tego co ja rozumiem, to tanio nie będzie, ale drożej, bo ceny będą równać do IC.

Bo z tego co ja rozumiem, to lepiej nie będzie, bo zabiera się mi jedyne oznaczenie pociągów, odróżniających jak jedzie pociąg (jak często się zatrzymuje) i jak szybko.

Bo z tego co ja rozumiem, to skąd mam wiedzieć, czy połączenie którym ktoś jeździł wcześniej, nie zabierze IC, a na jego miejsce pojawi się inne, z 4 przesiadkami.

Dlatego, myślę że czas poszukać autobusów, lub przewoźników, bo obecnie PKP można przetłumaczyć: pogmatwane koleje państwowe.

A rozwiązaniem było by, rozdzielenie pośpiesznych od normalnych połączeń i danie ich jako konkurencję dla IC :) Co by to dało? po pierwsze, każda spółka martwi się o swoje połączenia, każda spółka wie dokładniej, gdzie jest popyt na połączenia i jak je urozmaicić, każda spółka pracuje na siebie.

Obecnie, popieprzyło się wszystko :( a jak napisałem, dla mnie to chaotyczne, beznadziejne, chore, likwidowanie pospiesznych, i tak naprawdę nie zapełnianie niszy, a przecież IC jej nie zapełni a PKP sama się wycofała – ale czy to nie piękne, żyć w kraju gdzie obywatela ma się za nic.





wspomnienia z odwiedzin

23 10 2009

Zdjęcia zrobione u mojej babci… gdzie się urodziłem :)

—————–

Miasto jest ładne, ma swój urok. Urodziłem się w nim i może dlatego mi się podoba :) Prawie wszystkie wspomnienia z tego miasta są miłe. Zawsze lubiłem jeździć do babci, to były zawsze fajne wakacje, i beztroska.

No ale miasto po masowej migracji młodych za granicę, upadło i zaczęło się sypać. Rządzący widać nic nie robią, aby je wypromować, odnowić, zrobić wizytówkę z zamku, który obecnie grozi zawaleniem, odnowić kamienice, aby było kolorowo, wykorzystać potencjał w tym mieście, bo naprawdę jest co w nim zrobić, aby stać się naprawdę miastem, w którym warto żyć, a nie rozpić się i mieć wszystko gdzieś. No i podstawa: zmienić rynek na taki jaki był :) bo poprzedni rynek był ładniejszy i żywszy, a teraz to nie ma zieleni a rynek to plac, betonowy kwadrat, gdzie nie wiem, czy nie zrobiony po to aby odprawiać na nim wiece, tylko jakie?? Dla mnie to nie wiem, co robi prezydent, że tak zaniedbuje inwestycje…





mąż podrywa żonę

23 10 2009

Dość dawno wpadła mi myśl, patrząc na małżeństwa, a raczej te stare małżeństwa, że faceci zaprzestają podrywać, a raczej walczyć o swoje ukochane.
Proszę tak na mnie nie patrzeć.
Tak myślę, że facet/mąż powinien nadal podrywać swoją żonę. Prowadzić z nią gry erotyczne, a już podstawą powinien być flirt. Tak myślę.
Mężczyzna powinien nie spoczywać na laurach, po ślubie, ale jeszcze bardziej nasilić walkę o ukochaną. Większość facetów siada na laurach i woli czasami mecz, albo piwo z kolegami niż porozmawiać z żoną lub dziewczyną, i obejrzeć to co ona chce.
Dla mnie miłość nie uznaje wieku i wyglądu. Jeśli się kocha, to się oddaje siebie. Taka jest moja idea, dążenie, postępowanie. Jestem dla ukochanej, a nie ona dla mnie, choć to jest zależne od tego co robimy, no i od tego jaki jest status, ale raczej wole dawać siebie tylko ukochanej. Ale Facet powinien się nadal starać, odkrywać swoją żoną. Większość facetów siądzie i nic nie robi. Przecież to jest bez sensu, to po co jesteście z kobietami. Jak seks już was nie rajcuje, jak żona wam się nie podoba – albo się znudziła. Po co? Lepiej się rozstać i już.

Dla mnie idea miłości, definicja, postępowanie jest jedna. Kocham i jestem kochany. Daje wszystko i jeszcze więcej, oddaje po prostu siebie i serce. Wiem że to trochę jak niewolnictwo, ale ja tak tego nie widzę. Jeśli się kocha, jest się dla kogoś, a nie dla siebie.

Dlatego powiem tak: nie ważne ile masz lat, nie ważne ile jesteście małżeństwem, dlaczego nie zaczniecie od nowa o siebie walczyć. Dlaczego od nowa, kobieto, twój nie ma cie podrywać. To co że jesteś jego żoną, a ty mężem. Czy gdzieś to pisze że to zabronione?? Czy to gdzieś pisze, że nie możecie poczuć znowu do siebie pociąg?? Gdzie to pisze, że ludzie nie mogą od nowa zacząć czuć namiętność i się doceniać…
Właśnie, bo najpiękniejsze w miłości jest to, że ukochaną osobę można odkrywać i odkrywać i życia zabraknie z uciechy odkrywania miłości i ukochanej osoby. Ale trzeba chcieć :)





jedno działa na drugie

23 10 2009

wiersze napisane dla Małgosi, mojej ukochanej serca, na wieki :)

“dla tej ukochanej”

kocham cie, jestem przy tobie
tule cię
obejmuje i całuje
w usta, namiętnie
za uchem
gładzę twoje włosy
i delikatnie je muskam
pieszczę twoje usta moimi ustami
patrzę ci w oczy, uśmiecham się
do ciebie
ukochanej mojego serca, jestem twój
kocham cię.

“idea miłości”

tylko jedna radość
tylko jedna miłość
tylko jedno szczęście
tylko jedno serce
na zawsze, jedna osoba
nie ma innych, bez zabijania
miłość
strata wierności
czy wszyscy są zdrajcami godności
poklepywanej straty męskości, która nie ustoi
przytulanie dziewicy kobiecości, która urodziła syna
nie ma ideałów, są samoluby lub inni
jedna myśl
jedna zazdrość
jedna tęsknota
jeden krok
aby się zabić
aby poczuć nadzieję
w całym życiu, jednym życiu
wszystko i nic
a tak wiele możemy stracić
i tak bardzo kochać
na zawsze, a nie nigdy
ukochaną, a nie siebie
bo nie ma nas, bez tej która kocha, nas
bo nie ma życia, bez miłości
więc popatrzmy w niebo nienawiści
i nie patrzmy już, tam
ukochajmy ukochanego miłością ukochaną
bo tylko to jest najcenniejsze
w nas.

kocham cię promyczku… :* ty i tylko ty…





ziemia niczyja, tylko niemiecka

22 10 2009

Będąc u mojej babci, usłyszałem o pewnej sprawie. Nie trudno było o niej usłyszeć, u mojej babci są 3 programy w tv, bo ona nie ma dekodera ani satelity. Więc programy informacyjne idą prawie od rana do nocy, chyba że film jest, ale to też nie bardzo, albo mecz, o to można obejrzeć, bo dziadek ogląda :)
Ale nie o tym chciałem.

A mianowicie, sprawa ziem polskich, na których mieszkają Polacy, gdzie okazuje się że że to są ziemie niemieckie.
Powiem wprost, to jest chore. Naprawdę. Niemiec wyjeżdża do siebie, bo tam jego kraj, dostaje kasę, później okazuje się że może odzyskać ziemie, z której sobie poszedł do lepszego świata, a raczej nie odzyskać, ALE SIĘ O NIĄ UPOMNIEĆ ŻE TO JEGO WŁASNOŚĆ. Przecież to jest popiep**one. No samo rozumowanie jest już pojeb**ne, a co dopiero rozpatrywanie sądowe. Rozumiem że nasz kraj to bagno. Rząd ma wszystko w dupie, chce więcej dla siebie, ale z tego wychodzi że Polska nie nie Polska, ale niemiecka i rosyjska. No bo znając życie to znaleźli by się Rosjanie, którzy powiedzą że mają tu ziemie, bo przecież był komunizm. Powiem szczerze, nie wiem co mają Niemcy do naszych ziem. Niech spierda***ją od nas. mają swoje, to niech się do polski nie czepiają. A tak to wychodzi na to, że rząd sam oddaje ziemie innym, no bo przecież jesteśmy w unii.

Roszczenia do ziem. Wiecie co, zastanawia mnie jedno. Dlaczego tylko Niemcy robią takie coś, mało jest niemieckiego w Niemczech?? A może to taki ujowy naród jest?? Nie wiem, ale powinno być powiedziane. Nasze ziemie i wara wam od nich. I nie ma że boli. Ale premier to ma to gdzieś :) on taki fajny, ale czy mądry i z korzyścią dla Polski. Prezydent też nic nie robi, tylko się uśmiecha jak ktoś do sera. Nie pojmuję tego, przecież tu jest gorzej niż w chinach, a przecież tam jet komunizm, a u nas – wielki G.

Dlatego powinno być powiedziane jasno. Ziemie z których odeszli Niemcy, nie ważne czy zakładając księgi czy nie, czy mający prawa czy nie, tracą je i już. Tu jest Polska, a nie Niemcy. Chcecie swoje to i tak wam niemiecki rząd już za to zapłacił, ale że wy takie pierdziel***ty naród no to i Polacy dają się dymać bez wazeliny i mydła w tyłek, od tyłu. Co za kraj, gorzej niż za komuny…

I powinno być tak że nasz rząd stawia się za każdym obywatelem Polskim… a nie że go ma w dupie :(
Ale to w innych krajach, u nas tak jest od zawsze i będzie… przecież politykom chodzi aby się nażreć przy korycie, a nie bronić własnej dupy.





ściszona noc

22 10 2009

Nie pojmuje tego co się koło mnie już dzieje. Nie rozumiem, rozumowania osób żyjących koło mnie. Nie umiem pojąc jak tak można żyć dla siebie, nie patrząc że żyje się z innymi. Czy to oznacza że wchodzenie komuś z brudnymi buciorami w życie i robienie huraganu z podmuchu wiatru, to coś dobrego. Nie wiem :( Wiem że myślenie o sobie, samoluby, egocentrycy zabijają wszystko, wszystkim, niszczą każdego kto jest przeciwko nie zważając na nic.
Nie jestem taki. Dziwi mnie to, bo w mojej rodzinie: matka i ojciec robili i robią dla siebie. Nie dla innych ale dla siebie, choć b mieli za dużo.
Nie mam poczucia że jestem kimś, no może przy ukochanej, i u babci – ale tak: to jestem jednym wielkim śmieciem. Czuje się jak śmieć. Czy to warto pielęgnować, dla mnie to coraz bardziej przestaje mieć znaczenie. Pokazuje mi jakim nie być rodzicem.
Większość rodziców jest zadufanych w sobie, bo ja i ja. Samoluby od siedmiu boleści. Ale tak naprawdę nie mają godności i ambicji. Nie wiem, może ja jej też nie mam? Choć lubię myśleć po swojemu. Nie jak ktoś mi każe. U mnie w domu takie postępowanie jest tępione. Nie wiem dlaczego, ale źle się czuje tutaj. Lubie siedzieć w domu (podobno to sie nazywa domator, ale nie wiem). Tak, jestem romantykiem. I mam pomysły, czasami szalone i bezsensu, ale mam. Lubie muzykę, zależy od nastroju. Lubie internet, interesować się czymś nowym. I to co lubię najbardziej, to słuchać o rzeczach normalnych ale jednak, o których się nie rozmawia np. kiedyś zapytałem się znajomych (kobiet) o miesiączkę, o ich ubiór, o pończochy, rajstopy, co to klin w rajstopach, ten den, o dzieci też pytałem, co myślą, a jak mają to co uważają, a co nie za dobre itp. itd. Nie jest to może coś fascynującego, ale lubię rozmowy nie banalne, gdzie poznaje coś, i ktoś wie o czym mowi. U mnie w domu, tak nie ma. Nikogo to co robię nic nie obchodzi :( Każdy jest dla siebie, dlaczego ja jestem taki inny, ale nikt tego nie widzi??

Jak to ktoś kiedyś napisał:
marność nad marnościami, wszystko marność…

Tak naprawdę to jedna osoba rozjaśnia moje życie: Małgosia.
Daje mi tyle radości i szczęścia. Jest jak aniołek.
Kocham ją :) ma tyle w sobie dobroci i ciepła. jestem przy niej tylko szczęśliwy :)





jest gorzej niż było, co robi z człowiekiem nienawiść

22 10 2009

obecnie jestem w dołku. Wszystko sie wali. Wyjazd do ukochanej przełożony. W domu jest gorzej niż było. Jak można tak nienawidzić swoje dziecko :( nie pojmuje tego. Jestem w kropce, nie wiem co robić. Myślę że może tak się zabić każdemu będzie lżej, nikt nie zauważy że mnie nie ma, i pokój się zwolni. Same udogodnienia, a tak to same problemy tworze, do tego nie wiem co ze sobą zrobić.

Nienawidzę samolubów, po prostu nienawidzę :(

Ale tak to jest jak ojciec się mści za to że powiedziałem prawdę innym. Przecież tego co jest nie da się ukryć, a on to próbował, a ja powiedziałem. No bo dziadkowie chyba powinni wiedzieć że mają prawnuka. Szkoda że ja go nie mam, no ale powinni. Ojciec chciał to ukryć, a ja powiedziałem i nawet pokazałem filmik, bo brat mi sam dał, przecież to jego dziecko. No ale teraz można mieć obraz, jak u mnie się niszczy człowieka psychicznie aby go zniszczyć i aby był jeszcze niżej niż nikim…





wycieczka…

22 10 2009

Mając trochę czasu pojechałem do rodziny, odwiedzić. Ale u nich to jest gorzej niż tutaj, gdzie mieszkam. Tam dziadkowie już prawie namacalnie odliczają czas do śmierci :( do czego to doszło. Każdy z nich narzeka na obecny rząd w odstępach wiadomości. Miasto umiera, nie opłaca się nic budować, sprzedawać, czegokolwiek prowadzić. Dziwne to, bo miasto naprawdę można by wypromować i dać kopa finansowego. Ale ja nie jestem prezydentem miasta :( ale naprawdę, szkoda patrzeć. Miasto składa się prawie z samych kamienic i rośnie lawinowo pijaństwo, a u dziewczyn dawanie tyłka lub innej dziury. Nie ma w tym nic dobrego, ale władze miasta jak by nie istniały. Po prostu zrobiło się bagno :(

Co do rządu to też można napisać książkę jak to robią z siebie kogoś kim nie są.

Czy odpocząłem, nie. Wszędzie jest nic. Albo mówi się o śmierci. Teraz chce pojechać do mojego szczęścia i radości – Małgosi, ukochanej :) może ona będzie tym czego szukam :)

W ciągu tego tygodnia nie miałem laptopa i internetu. Skutkowało to smutkiem i tęsknotą do ukochanej.

Ale może nie długo to się zmieni.

Czyli jaki bilans wyjazdu i odwiedzin. Czy ja wiem, to raczej że miejsce się zmieniło, ale nic po z tym.





życie w piekle

14 10 2009

Czy czuje się dobrze? Czy jest mi dobrze? Czy wiem jaki dziś dzień?

Nic nie wiem…

Moje żyje uważam za upadłe, albo przegrane. Mówi się że w rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciach. Z rodziną jaką mieszkam, tak a najlepiej nie robić zdjęcia bo będzie kłamstwem.
Nie czuje się dobrze w otoczeniu tych ludzi, z którymi mieszkam.
kó**a mać a później powiedzą, przecież my nic nie robiliśmy.
Człowiek otoczony jest kłamstwami z każdej strony. Beznadzieją, żalem, jakimiś własnymi chorymi pomysłami i życiowymi przekonaniami. Nerwowo nie daje już rady.

U mnie w domu jestem nikim, śmieciem. Wielkim beznadziejnym nie potrzebnym nikim, karaluchem – choć to też nie bo gorzej.
Nie mówię aby się mną zainteresowano, ale okazano szacunek, człowieczeństwo.

Jedyna osoba, która mnie wspiera to moja ukochana Małgosia. Aniołek, ale też pokazuje pazurki.

Dlaczego ja mam wszystkich rozumieć, a nikt nie chce zrozumieć mnie.

Skąd brać siłę, aby iść dalej??
nie wiem, szukam jej :)

czy ja jestem człowiekiem, czy papierkiem w śmietniku.

Kiedyś to ja wyciągałem z takich dołków, rozmawiałem, pocieszałem, jak umiałem – teraz nie ma prawie nikogo, kto by chciał to zrobić dla mnie, każdy widzi swój koniec dupy.
Ale są osoby, gdzie świat nie jest wesoły ale człowiek nie musi patrzeć ciągle na zjebane 4 ściany ciągle te same od kilku nastu lat i myśleć jak w psychiatryku – choć tutaj to raczej gorzej.

Jakie to prawe i piękne, żyć z samolubami…. ja nikomu nie polecam. Takie osoby zniszczą was i wszystko na czym wam zależy i kochacie, bo liczy się jedno – ONI.





Danonki – w jakim wieku, od kiedy podawać

1 09 2009

Danonki każdy zna, z reklam, ze sklepu.
Ale wczoraj wynikła mała sprzeczka z moją ukochaną: od kiedy podawać Danonki.
Ja twierdziłem, że maluchom od 3 lat – chyba (kojarzyłem zabawki: od 3 lat), a moja ukochana że od mniejszego dziecka.

Wchodząc na forum przeczytałem, że matki podają Danonki dzieciom już kilku miesięcznym.
Napisałem do firmy Danone z zapytaniem:
Od kiedy powinno się podawać Danonki, jeśli niektórzy rodzice podają je już niemowlakom. Czy właściwe jest podawanie Danonków dzieciom poniżej 3 roku życia.

Odpowiedź od firmy Danone:

Szanowny Panie,

Bardzo dziękujemy za kontakt.

W odpowiedzi na Pana pytanie uprzejmie informujemy, że Danonki tak jak wszystkie fermentowane produkty mleczne polecane są dla dzieci od trzeciego roku życia. Dietę młodszego dziecka należy skonsultować z

lekarzem aby wykluczyć indywidualne przeciwwskazania do spożywania produktów mlecznych (przykładem może być alergia na białko mleka krowiego, skaza białkowa).

Danonki powinnny stanowić jeden z elementów zróżnicowanej i zbilansowanej diety. Dieta powinna być zbilansowana czyli powinna zawierać wszystkie niezbędne składniki w odpowiednich proporcjach – w praktyce najlepiej dbać o to podając dziecku różnorodne produkty.

———————
Czyli moi drodzy rodzice: PODAJĄC DZIECKU, BEZ KONSULTACJI Z LEKARZEM DANONKI, ALE ROBIĄC TO SAMI OD SIEBIE, MOŻECIE ZNISZCZYĆ UKŁAD ODPORNOŚCIOWY, TRAWIENNY I ROZWOJOWY DZIECKA.
———————

Danonki same podają na swojej stronie:


1. Moje dziecko ma 9 miesięcy. Od kiedy mogę zacząć podawać mu Danonki?

Wprowadzanie produktów mlecznych do diety małego dziecka trzeba zawsze konsultować z lekarzem prowadzącym, który zna dziecko i może pomóc dostosować dietę do indywidualnych potrzeb, a tym samym wykluczyć indywidualne przeciwwskazania (np. alergia na białko mleka krowiego, skaza białkowa). Danonki, tak jak wszystkie fermentowane produkty mleczne polecane są dla dzieci od trzeciego roku życia.
———————–
Więc drogie matki troszczące się o swoje pociechy, wyglądana na to, że to wasza wina że dziecko później źle się rozwija :) Ale jak dziecko jest jeszcze nie świadome, to tak jest że głupota rodziców może zniszczyć dziecku jego naturalną odporność i rozwój.

Bo Danonki zawierają pakiet wapnia, który nie jest wskazany, jeśli dziecko ma budować swoją naturalną ochronę, a GŁUPI rodzice podają swojemu dziecku, coś co może przyspieszyć, nie ten rozwój co trzeba.
BRAWO !! POGRATULOWAĆ :) znając producenta, to na opakowaniu też to pisze, od kiedy należy podawać Danonki, bo nawet reklama jest skierowana do 3 latków, a nie mniejszych dzieci… i to ona krzyczą … dla mocnych kości.

Mówi się że głupota ludzka nie zna granic, i że jeśli potrafiła by latać, to już dawno większość ludzi by odfrunęła. Tak to jest jak się wie lepiej, a nie poczyta.
Czy aby rodzice byli mądrzejsi od lekarza i producenta, który wykonał badania ??





szczepionka, zaszczepić się, szczepić dziecko??

22 08 2009

cz. 1

cz. 2

cz. 3

————————–
Po obejrzeniu tych trzech części całości, powiem krótko:
Ja znam też wiele rzeczy, ale dowodów nie pokarze. Dwa, ile się mówi że lekarze przepisują leki jednej firmy, dyskryminując inne firmy. Przecież, ktoś to będzie musiał wykonać, a ktoś inny sprzedać – kasa leci.
I pani doktor jak by chciała mi wmówić, że nic nie będzie dziecku, a jeśli coś mu się stanie, to powie: co mnie to obchodzi, proszę zachować spokój.
Ciekawe czy pani doktor ma dzieci i poda tą szczepionkę swojemu dziecku, jeśli je ma.
I najlepsze teksty:
(fajnie pani doktor rusza stopą jak mówi, czy aby na pewno ta pani wie co mówi ??)
“Taka rozmowa nie powinna mieć miejsce, nigdy – ale ma (ciekawe czy pani doktorek miała takiego pacjenta :| ). “…podejrzenia epidemii” – WTF, to jeden pacjent to już epidemia i otwierajmy Oświęcim, palmy już zwłoki, wszyscy zarażeni?? – Dziękuje za takie myślenie, jak zarażony to już jest skreślony??
———–
“chciałem panią zapytać: Ponieważ Pani zajmowała się opracowaniem DANYCH, które dotyczą POWIKŁAŃ. Które z tych szczepionek, które dzieci dostają: Mogą być rzeczywiście groźne. I NA CZYM SIĘ PANI OPIERAŁA, robiąc swoje badania??”
I tu odpowiedź…, która świadczy o tym że szczepionka, która ma ratować może zaszkodzić – Fajnie :|
Mam tylko pytanie: Czy to oznacza, że ludzie są królikami doświadczalnymi?? Czy to oznacza, że podaje się dzieciom jakieś nie sprawdzone gówno. No gdzie my żyjemy??
” jest to związek, który został opracowany w latach 30, UBIEGŁEGO WIEKU” – co to za starocie…
“wiemy to na podstawie badań, w ciągu badań przeprowadzanych co najmniej 100lat, że WSZYSTKIE związki rtęci są bardzo toksyczne…” – pięknie że pokazano w tym czasie list od matki, niech rodzice wiedzą co podają dzieciom:)
Najbardziej podoba mi się: wyliczanka szczepionek mająca toksyczny związek w sobie – I TO SIĘ PODAJE DZIECIOM !!
I ten facet – czy on wie co mówi?? Ci ludzie podchodzą do tego wszystkiego, jak by oni mieli inne szczepionki dla własnej rodziny. Nie pojmuje już tego świata… :(
I CO MAJĄ SZCZEPIONKI WETERYNARYJNE DO LUDZKICH – wszczykujecie noworodkową koreański syf i co do tego nie ma wątpliwości !!
A pani pediatra nadal rusza stopką, nuda, czy może facet obok jej się podoba i ma na niego ochotę??
“że są one szczepione bardzo wcześnie, w pierwszych godzinach życia, CZEGO NIE STOSUJE SIĘ W ŻADNYM KRAJU UNII EUROPEJSKIEJ, W ŻADNYM KRAJU ZACHODNIM…” – ciekawe dlaczego je najpierw się bada, a u nas: po co badać, lepiej podać a później – ups…

POWIEM CO MYŚLĘ: Pani pedagog, co pani PIERDOLI !! ma pani dzieci??
Druga pani: Pokazała pani, o co tu chodzi :) Dziękuje za uświadomienie mi, że nie zaszczepię dziecka, bo i tak to nic nie daje a zaszkodzić bardziej mogę. I dane bardziej mnie przekonują, OD PUSTEGO GADANIA a was? A co do procesu (argument postawiony przeciwko danym na papierze), firma farmaceutyczna i wyrok skazujący, ale był by smród, a tak nie ma związku to i nadal się podaje SYF dzieciom.
A panu: podziękuje, nie wiem czy zwierzęta są jak ludzie, aby porównać jedne szczepionki do drugich?

Powiem krótko: CZY WY WIECIE, O CO TU CHODZI, WIECIE ŻE MÓWICIE O LUDZKIM ŻYCIU…
=================





miłość

20 08 2009

Miłość jest jak kwiat.
Jeśli się mu nie da światła i wody, zmarnieje lub zwiędnie. Jeśli da się za wiele wody i za wiele światła, kwiat zgnije lub uschnie. I trzeba mówić do kwiatka, aby wiedział że jesteśmy przy nim.

Dlatego nie ma jednej recepty na miłość, każdy kto kocha czuje ją w sobie i ją okazuje :)
Czasami na swój sposób, ale okazuje. Więc jeśli kochamy ceńmy miłość w sobie i partnerze, bo to najpiękniejsze “to coś’ na świecie, co sprawia że życie jest piękne. A nie, jakiś tam seks, bo kochać się z ukochaną to nie seks, to miłość – połączenie ciał w jedności i harmonii w rozkoszy, piękno samo w sobie – miłość. I tylko zakochani to zrozumieją, a inni po prostu, nawet nie zauważą o czym jest mowa.





foto 1 – spacer po domu

19 08 2009

Na początek, chce zadać pytanie tym, którzy robią zdjęcia i publikują je w internecie:
– Na jaki format konwertujecie pliki graficzne, jeśli są poddawane konwertowaniu??
np. z raw na jpeg lub raw na tiff
– Jeśli konwertujecie zdjęcia, to czy zmieniacie rozmiar, aby zdjęcie było mniejsze, a tym samym wielkość objętości pliku była mniejsza??
– Na jaki serwer darmowy (jeśli jest darmowy) host-ujecie (czyt. serwer na którym przechowuje sie zdjęcia np. picasaweb lub flikckr) ,wysyłacie zdjęcia??

==============
Mając drugi raz w ręku aparat brata, wiedziałem co nieco na swoich doświadczeniach, że to nie jest prosta sprawa: zrobić zdjęcie. Nie jestem, i nie uważam się, za kogoś dobrego w tej dziedzinie :)
Ale prosił bym o opinie, jeśli takie osoby się znajdą i znajdę sposobność ją wyrazić…
Najgorszą walką i to przegraną z kretesem, mogę nazwać walkę z internetem :(
Strony host-ujące zdjęcia, przechowywujące je do pokazania znajomym są tragiczne.
Picasaweb.com od Google.com, powiem szczerze: program Picasa jest dobra do przeglądania, ale do edycji, publikowania, czy innych zmian jest tragiczna. Picasa nie posiada ustawień co do jakości konwertowania grafiki przy przesyłaniu zdjęć, trzeba to zrobić ręcznie i wyłącznie do **.jpg i w tedy ustawić oryginalną wielkość. Każde nie standardowe zdjęcie mające być wysłane w internet jest standardowo zmieniane picase na **.jpg, co w skutkach jest drastycznym obniżeniem jakości.
Flickr też nie wypada za dobrze. Co z tego że mają obsługę **.tiff jak wielkość takiego pliku z **.raw mającego 8 MB, pojawia się od 23 MB do 28 MB, a flickr.com takich plików w free-wersji nie przyjmie. A jeśli spojrzeć na ograniczenie do przesyłu na miesiąc, i co chwila pojawiających się zachęt na płatną wersję, to mi się odechciewa. Sprawdziłem jeszcze 2 w miarę rozpowszechnione serwisy i żaden nie spełnił tego o co mi chodziło.
Doszło do tego, że skonwertowałem zdjęcia do **.jpg, przy 100% zachowania jakości. Nie wyszło to najgorzej, jeśli się człowiek przyjrzy z bliska :)
A o co by mi chodziło: w tym przypadku **.nef (plik raw ale w konwencji nicon-a) nef po zapisaniu do raw, otrzymuje wielkość pliku około 28 MB, to za dużo jak na serwisy w internecie, do tego żadne nie promuje nef i raw i tu jest problem. Plik, który ma około9 MB po konwencji na inny robi się za duży, a jakość jest porównywalna, tylko serwisy widzą go jako grafikę 120×100, co jest bezsensownym błędem.
==========
Zdjęcia były robione z ręcznym ustawianiem ostrości i parametrów, tzw. pełny manual.
Aparat to: Nicon D80
Drugi raz, na dłuższy czas w ręce… wcześniej nie miałem z tym aparatem, ani żadnym innym, w którym można ustawić wszystko ręcznie, do czynienia.
———–



































TYLKO TU, użyłem automatycznej ostrości….



























































Dużo zdjęć nie wyszło :( I wiele zdjęć, nie jest takie jak bym chciał, z powodu warsztatu, czy braku poznania sprzętu, czy braku znajomości zmiany ustawień.
——
Wszystkie zdjęcia
Najlepiej widać różnicę, czy szczeguły, przy powiększeniu :)