szczęście w głosie

5 03 2009

Dzisiaj dzień był łzawy…. kontakt z Małgosią wywołuje łzy jeszcze ona pokazuje jaka jest naprawdę. Wredna zła do szpiku kości kobieta, do tego wychodzi staro panieństwo tak ma 38 lat i żadnego faceta po drodze z który by z nią wytrzymał.
Ma trudny charakter ale żeby aż tak :)
Jej siostra która ma męża ma szczęście bo jest normalna. :)
Ale leczenie od Małgosi i miłości będzie długo trwałe choć owocuje to na plus.
Pokazało mi to że dawanie lub raczej oddawanie siebie to najlepsza rzecz, ale kobieta musi kochać, jeśli udaje zapomnij że ci odda to co dałeś. Właśnie taka jest Małgosia pusta w środku i oczekuje dawania ale sama nic nie da. Teraz wiem że się spotka z kimś aby zabić to co czuje do mnie :) i zrobi sobie dziecko, nawet przez przymuszenie i ucieknie w dziecko i domowe obowiązki a mając 50 lat facet ją zostawi bo będzie już nie do użytku publicznego. Ale sama tego chce i sama do tego dążyła.
Nie wiem dlaczego wspomina mi ciągle o Adamie kiedy to kumpel z Niemiec ( namówiłem go aby pogadał ) ale okazało się że został wyzwany i się odwdzięczył.

Ale co mi po kimś kto tylko kłamie i oszukuje sam siebie. Przecież na zawołanie nie można kochać a Małgosia sama się przyznała że pokochała po słowach że jest stara panna i nikogo nie będzie mieć. Boże jakie to jest tragiczne, dziecko które ma charakter Małgosi, przecież to potwór ;)

A teraz coś miłego, powróciłem do starych znajomości. Iza urodziła synka, jest szczęśliwa ale jeszcze nie wie jakie imię nada dziecku. Mam nadzieję że nie Mariusz ha ha ha….
Ale wszystko w porządku choć, cieszyła się że jestem :)
Napisałem do Doroty z Łodzi :) znajomość bardzo szybko nabiera tempa. choć rozmawialiśmy tylko kilka razy to teraz piszmy bardziej otwarcie (doświadczenia z Małgosią procentują – otwartość). Rozmowa przez telefon który otrzymałem już po drugim dniu odbudowy znajomości to raczej oznaka że można mi zaufać i ta rozmowa tez bardzo wiele mi dała – dziękuję :) Kiedy potrzebuje wsparcia miło jest pomyśleć że ktoś mi daje uśmiech. Nie uważa mnie za potwora i przyznaje rację :D NIE JESTEM POTWOREM, ale mam trudny charakterek :) wynika to z tego że można ze mną wytrzymać ale nie można nic od siebie nie dać nawet do znajomości i jest wszystko dobrze :) nawet na lata. Uważa że spostrzeżenia co do dzieci że szybko się do mnie przyzwyczajają świadczą że Małgosia się myli ale co mnie to już obchodzi. Przecież dzieci widzą sercem a nie umysłem :) ale teraz to już nie ważne :)
Ania zadeklarowała pomoc więc to już o czymś świadczy a przecież zawsze się roztajemy w kłótni i co, emocje mijają i wraca status przyjaciel, ktoś komu można ufać i jest się ważnym :) I jako jedyna oprócz Izy Ania mnie zna na żywo i tak samo jej dziewczyny :) zawsze okażą że się cieszy jak przyjadę do Ani na pogawędkę :)
U Małgosi (nie tej zołzy) ale innej milszej i wspanialszej z mężem – widać też się ucieszyła jak dałem jej znać że nie zapomniałem o siostrze (coś więcej niż przyjaciel, ale nie partner).
Widać są kobiety które nie traktują mnie jak potwora, znalazła by się ich większa ilość ale nie chce poznać nowych (na razie). Muszę się wyzbyć Gośki :) i tego co było. teraz jestem innym człowiekiem, chyba nawet dużo bardziej lepszym niż wcześniej :D

jak to mówią co nas nie zabije to wzmocni :D :D :)
Dziękuję przyjaciołom że istnieją, bez nich świat to tylko bagno jak Małgosia.

Tak sobie myślę, kiedy Małgosi minie zabawa i zatęskni i zabraknie jej mnie :)


Działania

Informacja

Dodaj komentarz