W życiu sama nuda

12 06 2009

Siedzę ostatni dzień w pracy. I tak się zastanawiam, co robię po za pracą, na co mam czas. Wielu ludzi nie ma na czasu po pracy. Nie którzy nie mają nic oprócz pracy.

Tak sobie rozmyślam. Na co ja znajduję czas po pracy. Nawet jak by mi urwano po godzinie z wolnego czasu, na dotarcie do pracy i powrót. Co daje wynika 10h straconych. Ale co z resztą??
Prowadzę blogi. Czytam blogi. Gram sieciowo. Czytam o swoich zainteresowaniach. Pisze internetowo z ukochaną. Rozmawiam czasami z bratem o wszystkim, co mu wpadnie do głowy :) ,podzielność uwagi chyba jest u mnie błogosławieństwem :D A czasami znajdę sposobność aby zahaczyć o konsole PS2. Obejrzeć jakiś film – szkoda że samotnie (sic!).
Ktoś może powiedzieć: nie masz dzieci, więc masz wolny czas.
Czy to taki problem?? Czy dzieci naprawdę ograniczają nam swobodę i powodują że musimy oddać nasze życiowe pasje na półkę z napisem: może kiedyś wrócę. Dla mnie to błędne myślenie. Dlaczego matka czy ojciec ma zostawić w koncie to co lubi i to co mu daje satysfakcję i częściową swobodę?? Zawsze rodzic ma czas dla siebie i co w tedy robi( gdzie dziecko śpi lub jest w przedszkolu lub szkole)?? Wykorzystuje ten czas na to co lubi, czy raczej marnuje go na bezsensowne rzeczy. A później słyszymy jak się żali, że przestała/ał robić to co lubi, od kiedy ma dziecko na głowie.
Przypomina mi się fajna rozmowa z kobietą, z mała córką: która stwierdziła, że nie będzie wstawać 10 min. wcześniej, bo woli się wyleżeć, niż porozmawiać przed wyjściem dziecka do szkoły, kiedy ono nie jest zajęte zabawą i obowiązkami nałożonymi przez szkołę. Z mężem też nie gada, bo ciągle mówi to samo, a słuchanie o jego pracy przez 8 lat ją mdli i ma gdzieś, to co on robi. Ważne jest to co ona chce. A ona chce odpocząć.
Tak sobie myślę. Czy tu dużego znaczenia w życiu kobiety z dzieckiem – nie ma mąż, partner. Co by się stało jak by maż zajął się dzieckiem na godzinę, gdzie ukochana położyła by się, lub zajęła sobą, zrobiła coś dla siebie. Czy naprawdę faceci z biegiem czasu flaczeją, robią z siebie życiowych nieudaczników: jestem zmęczony po pracy, daj mi spokój. Chciałaś to masz, to twoje dziecko. W pracy było masę roboty, daj mi obejrzeć mecz.
Nie pojmuje tej zasady: kobieta jest od dzieci i garów. Czy nasze społeczeństwo jest tak zapyziałe wstecznie, że równość w związku to iluzja. Czy rozplanowanie obowiązków na dwoje, po równi to jeszcze daleka przyszłość?? A może to ja żyje w przeszłości?, tego nie wiem. Dochodzę do wniosku, że nie będąc niańczonym, mam bardziej otwarty umysł. Przeżycia życiowe nauczyły mnie więcej, niż mamunia, która podcierała by mi gile z noska, albo wiązała buciki do 15 roku życia. Czy może ktoś potwierdzić, że zachowanie stereotypów bierze się, nie z epoki ale z tego, iż mężczyźni są ograniczani przez matki, które pokazuje na każdym kroku, że jej synek nie da sobie rady bez mamuni. Co przekłada się na kobietę ich życia: to ona ma się nim zaopiekować. Ona go ma niańczyć, dlaczego tego nie robi. No może na początku, ale mizianie się kończy i facet zostaje w miejscy, gdzie wyręczanie kończy się. Czas coś dać od siebie. Tylko jak ktoś nigdy nie musiała dawać, to da to “coś” od siebie później?? Jak wiedzą same kobiety, różnie to bywa ;) Ale prawda jest taka: bez wsparcie i równego oddania części swojego świata między partnerami, kiedy pojawia się dziecko, który to świat można później przywrócić, nie ma mowy, że szczęście zagości w pełni. Przecież bezsensownym posunięciem jest, kiedy kobieta traci prawie cały świat na rzecz dziecka, bo facet zatrzymuje większość.

Dlatego, czy na własne życzenie i nie pisaną zgodę straciliśmy coś co lubiliśmy robić lub dawała nam namiastkę wolność??


Działania

Informacja

Dodaj komentarz